Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

Wszystkie występujące w tej historii postacie są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo osób, zdarzeń i miejsc-czysto przypadkowe.

piątek, 2 marca 2012

...i po forsie, czyli wbrew pozorom mogło być gorzej.

Powiat zażądał ekspertyzy BHP dla naszego projektu.
Cena? Wysoka.
Wyjście - raczej brak, ale oni tacy mili, to się pojedzie, porozmawia.

D., architekt uściślił(tak, dzisiaj), że zamieszanie projektowe (dwa projekty, dwa pozwolenia) będzie kosztowało. Ile? Dużo! A miało kosztować tyle, co jakieś ksero.

(Chyba D., mówiąc o ksero, miał na myśli całą maszynę, może z demobilu, ale jednak. My, naiwniacy, upewnieni jego skruchą, sądziliśmy, że chodzi o kopiowanie dokumentów i opłacanie znaczków skarbowych. Zgodnie z umową wprowadzanie poprawek w projekcie kosztuje. Ale my wcale nie chcieliśmy poprawek. Inicjatywa architekta - poparta mową o winie i karze - wydała nam się rekompensatą za brak kompletnej inwentaryzacji, nieterminowe dostarczenie koncepcji, opóźnienie w przygotowaniu projektu, złożenie wniosku o warunki zabudowy dla domu z koncepcji, podczas gdy dom w projekcie okazał się nieco większy. Teraz już wiemy - źle nam się wydawało i nieprecyzyjnie dopytaliśmy się o koszty.)

No to zrezygnowaliśmy z zamieszania.

Uprzejmie poprosiliśmy o złożenie kolejnego wniosku o warunki zabudowy(dla właściwego projektu), a po ich uzyskaniu - o złożenie kolejnego wniosku o pozwolenie na budowę. Dopytaliśmy się o cenę. Niby nic.

Dekarz przyjął reklamację - zeszłoroczna dziura w dachu wygląda kwitnąco.

Dla relaksu wykosiliśmy zatęchłe pędy roślin, pod ogródek.

Ordnung muß sein!

23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Czasami też nas to wrażenie dopada.

      Usuń
  2. A nie, ostatnie zdanie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze - ostatnie zdanie jest najważniejsze.

      Usuń
  3. Urzedowe rozkosze jednym slowem.
    Na pocieszenie powiem, ze w Anglii, nawet zeby postawic sobie caravan (mobile home), zwany w Polsce domkiem holenderskim, trzeba zlozyc podanie o pozwolenie, i oczywiscie oplacic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazywamy to raczej brakiem przyzwoitości;)

      Usuń
    2. Kampfora w Polsce już tez trzeba mieć pozwolenie na budowę na domek holenderski ;) paranoje sięgają zenitu :)

      Usuń
    3. Sarenzir toz to kompletna paranoja, bo przeciez to domek mobilny, na kolkach...
      A ja rozwazam budowanie czegos w Polsce, chociazby stajenki... OMG ;)

      Usuń
  4. OOOO! prawie spadłam z krzesła! a to taki ten architekt D.! bądźcie twardzi !
    po wygranej w sądzie pracy hardość u mnie wzrosła niebotycznie...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi. Jest jednak jakaś sprawiedliwość na tym świecie!

      Usuń
    2. jest! tylko trzeba się o nią upomnieć

      Usuń
  5. Jejciu jej! Świat przedstawiony w "Wyprawie na Żmirłacza" Lewisa Carrolla, to, przy Waszych przygodach, kwintesencja normalności!

    Trzymamy kciuki.
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy się zapoznać z wyżej wymienionym dziełem. Może uda się pocieszyć cudzym nieszczęściem? ;)

      Usuń
    2. Polecamy! Może się Potomki przynajmniej uśmieją! Bo Wy chyba nie.
      Pzdr.

      Usuń
  6. W internecie chyba nie wypada użyć słowa, które ciśnie mi się na usta. No ale trochę jakby wykrakałem :(
    A może tak miało być?
    Być może to przeznaczenie krzyczy do Was (nie wiem, czy wierzycie w przeznaczenie), żebyście nie pakowali się w ten cholerny dom !
    A może tylko delikatnie podpowiada: zmieńcie architekta, zmieńcie architekta, zmieńcie cholernego architekta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Sąsiad to zabobonny jest, czy co?
      :)

      Usuń
  7. Czyli w sumie będą dwa projekty na przebudowę dwóch domów, jednego większego, drugiego mniejszego?! To brać i sprzedać komuś! Może mu któryś dopasuje. Ksero też sprzedać, jak jeszcze działa.
    A tak poważnie, to po czyjej stronie stoi konieczność wybrnięcia z tej sałatki jarzynowej? No chyba p.D. musi też zadbać o swoją d., bo Wam się chyba już kończy spokój.
    Nadal trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem jakie macie papiery pomiędzy sobą a biurem projektowym, ale wobec powyższych faktów, które nie mieszczą mi się w głowie - proponuję sporządzać teraz z każdej rozmowy notatkę służbową z podpisami obu stron. Przejrzyjcie umowę między sobą , bo - z własnego podwórka, może się okazać ,że macie go czym przycisnąć. Takie rady moich starszych kolegów, znających ludzi i tę branżę...co prawda to były rady dla projektanta wobec Inwestorów, ale jak widać problemy są w obie strony. Przesyłam dużo ciepłych myśli na skołatane nerwy.

    OdpowiedzUsuń
  9. lekko zabawny fakt, że gość dostał zlecenie wykonania projektu dostosowanego do warunków zabudowy, o które sam występował i ...mu nie wyszło. chyba się pogubiłem w Waszej sprawie, ale wygląda na to, że zainkasował gruby szmal za niewywiązanie się z powierzonego zadania, a teraz jeszcze próbuje wyłudzić kolejne pieniądze, wrrrrr [g]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśmy się zresetowali kilka wpisów temu i dalej się gubimy.
      Pzdr.

      Usuń
  10. On was chyba robi w balona ,bo mi się w głowie nie mieści. Ale ponoć co się źle zaczyna ,to się dobrze kończy, jak zaliczacie takie jazdy z projektem ,to przebudowa to będzie PAN PIKUŚ ;-)

    OdpowiedzUsuń