Szanowny Anonimowy,
cieszy nas niezmiernie, że przyjrzałeś się naszej radosnej twórczości. Widać narracja przyzwoita i jest na czym oko zawiesić. Mamy nadzieję, że czas spędzony z nami nie został przez Ciebie uznany za stracony.
Musimy koniecznie nawiązać do twojej wątpliwości z zakresu narzędzi ogrodniczych i astronomii.
To prawda, mamy tylko motykę. (I nietrafione kupony totalizatora sportowego.) Ale jakaż to motyka!
Trzonek zbudowany ze szczęścia do ludzi (Taki pośrednik P. na przykład. Taki architekt D. na przykład. Takt i fachowość. Że o naszych Niezastąpionych Batalionach Taniej Siły Roboczej nie wspomnimy.).
A ostrze to umiejętności własne. Zapał, wciskanie samym sobie kitów niezbędnych do tego, by nie zwariować, fanatyczna wiara w celowość realizacji przedsięwzięcia. Z wykończeniówką sami damy sobie radę (a to 35 % kosztów, niech materiał wyniesie z tego 20% (wersja pesymistyczna, mało realistyczna),15% mamy w kieszeni). Przygotowanie domu do budowy to czysta rozkosz. Potomek jest fanatykiem dmuchawców, będzie można więc koncentrować siły na robocie. Później uczynimy z niego fanatyka dmuchanych basenów. Później szeleszczących liści. No i całe szczęście przez wieś mkną te ciężarówki z bazaltowym urobkiem. A Okruch żadną ciężarówką nie wzgardzi...
Mimo wszystko dziękujemy za trzymanie kciuków. Tego nigdy za wiele.
Pozdrawiamy serdecznie, życząc Ci równie sprawnej motyki w realizacji twoich planów,
ZiŁ&S(zaocznie)
P.s. Widok z okna, z żółtą żyłką rzepaku mknącą na przestrzał przez kopalniane wzgórza, rozjaśniającą ponurą aurę, wart jest nawet opróżnienia tego konta w Szwajcarii, którego niestety nie mamy...
No i jak tu sie z Wami nie zgadzać :-).
OdpowiedzUsuńZupełnie inny anonimowy ogladacz Waszych starań!!
Ja tam wierze, ze Wam sie uda! Jeszcze kiedys przyjade na jakies mile warsztaty :)
OdpowiedzUsuńWidok cudny.I dlatego warto włożyć wiele trudu.Jeszcze będą wam zazdrościć i podziwiać :)
OdpowiedzUsuńPodążanie za swoimi marzeniami , prawie nigdy nie jest proste i prawie zawsze wydaje się porywaniem z motyką na słońce i zawsze warte jest każdej ceny :) pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńRobicie piekna rzecz, jestem zafascynowana wasza chata! Ryzyko jest zawsze, nawet we snie ono istnieje,ale najwazniejsze to je podjac! To wielka odwaga. A Wy to zrobiliscie!
OdpowiedzUsuńDasz rade bo caly Wszechswiat sprzyja Tobie... gdyz podazasz za marzeniami!
serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki:)
Nic co piękne i wartościowe nie przychodzi łatwo. Nie sztuka kupić rezydencję za okrągły milionik lub więcej ( jeśli się ów milionik posiada . Ale przywrócić do świetności budynek pamiętający sto lat albo i więcej własnymi dłońmi i własną pracą - to zasługuje na podziw i szacunek!
OdpowiedzUsuńEeeee tam zaraz milion... :)
OdpowiedzUsuńTrzeba optymistycznie patrzeć, a Pan Anonimowy to pewnie pesymista jakich wielu...
Macie ściany, dach, planów nie trzeba, długo by wymieniać.
a jak byście dom od podstaw budowali? To co wtedy to normalna budowlanka jakich tysiące.. i zadnej motyki na słońcu by nie było...Przecież już widać że spokojnie dacie radę.
Mieszkamy w 11 miejscu w ciągu 23 lat.Wyremontowaliśmy z tego 5 domów,większość około 100tu letnich(właściwie nigdy nie mieliśmy pieniędzy,mamy siebie i naszych 2 synów).Gwarantujemy Wam,warto wierzyć w marzenia,trzeba je realizować,a ciężkie chwile które muszą być,tylko Was wzmocnią i jeszcze bardziej zbliżą Waszą rodzinę.
OdpowiedzUsuńCałym sercem wam kibicujemy od dziś.Zosia i Janusz
Za kilka dni minie rok, jak remontujemy nasz stary dom. Zwrotów akcji było tyle, że nie sposób ich wymienić, ale jest dobrze ... a będzie jeszcze lepiej. Z każdym dniem, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ten trud, który teraz wkładamy w remont - po prostu się opłaca, bo wiemy - gdzie i jak chcemy żyć. Warto jest realizować marzenia!!!
OdpowiedzUsuń