Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

Wszystkie występujące w tej historii postacie są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo osób, zdarzeń i miejsc-czysto przypadkowe.

czwartek, 12 czerwca 2014

Duże Dziury, albo Dziury przez duże "D".

Mamy je. Dziury. Duże Dziury.
(Co prawda wszędzie podchodzi i przelewa się woda, ale nie taki diabeł straszny - wszak wszystko da się zrobić, tak deklaruje W., wykonawca i jest w tym bardzo przekonujący.).

Więc - mamy je. Dziury. Jeszcze nie wszystkie, ale całkiem niemało. I wreszcie trafiło do naszej świadomości, kiedy tak gapiliśmy się w te powstające wykopy, jaką landarę sobie fundujemy.

Regularność wykopu (czyli - "o popatrz, prawie mamy dom") sprawiła, że zaczęliśmy wizualizować sobie parapetówkę.



P.s.A teraz - przyznać się - kto nas szukał w pracy?

4 komentarze:

  1. dom na wodzie! ..nie na bazalcie miał stać? [g]

    OdpowiedzUsuń
  2. No i wykrakałem z tymi dziurami... Jakoś podobne skojarzenia chodzą po głowach :)

    OdpowiedzUsuń