Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

Wszystkie występujące w tej historii postacie są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo osób, zdarzeń i miejsc-czysto przypadkowe.

niedziela, 2 lutego 2014

Tego to się nie spodziewaliśmy!

Przyszło nam dojrzeć kucy. Yyy. Kuców? Kucyków. Wypuściliśmy, skopał nas pastuch, pospacerowaliśmy po wolimierskich łąkach z widokiem na Stóg z głową w chmurach.

Następnie, ze śródlądowaniem w Mirsku, wylądowaliśmy na leśniańskiej tamie.


A wieczorem? W karty, na pieniądze (stare kopiejki i halerze, znaczy się), z T.

Nadal nie ustawiliśmy spotkania kierownika M. z budowlaną kawalerią, a za chwilę trzeba nam do Stolicy.

1 komentarz:

  1. Kucków. Się mówi. Ja mówię. No a gdzie oni, ci kuccy?

    OdpowiedzUsuń