Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

Wszystkie występujące w tej historii postacie są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo osób, zdarzeń i miejsc-czysto przypadkowe.

środa, 12 lutego 2014

Bieżące sprawy i lokowanie produktu.

Ostatnio często towarzyszy nam ten widok, czyli, w zasadzie, nadal ten sam, tylko z nieco innej perspektywy.



























Jest, jak jest, ponieważ przytrafiła się nam bardzo intensywna znajomość. (Wygląda na to, że trafił swój na swego.)




























Prawdopodobnie z tej samej przyczyny,  zamiast dzwonić do ekipy budowlano-remontowej i kierownika M., oraz ponaglać D., architekta, w sprawie kopii projektu dla M., kierownika, montujemy warsztaty.

P.s. Z powodu licznych i miłych apeli (które, ściślej rzecz ujmując, zakrawają na brutalne roszczenia) poddajemy się też tymczasowo z wyłączeniem bloga.

22 komentarze:

  1. bardzo dziekuję, bo ani do Was adresu a ni nic,żeby napisać i żebrać o dostęp:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostęp bezpośredni tez jest niczego sobie:)

      Usuń
  2. Dziękuję i ja bardzo za tymczasowe poddanie się roszczeniom. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymczasowo, to sztachety czekają.

      Usuń
  3. to i ja dołożę swoje 3 grosze w kalosze... Nie zawierajcie budy na iment bo ckni się bardzo za Wami.

    OdpowiedzUsuń
  4. O jak się cieszę ,bo Wasze przugody z nr 8 to dla mnie co najmniej jak " Moda na sukces " dla mojej teściowej. :)
    Wiernie kibicuję i smutno mi było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, "Modzie" do pięt nie sięgamy:( Ale postaramy się coś z tym zrobić. Kierunek jest dobry - monotematyczność do granic wytrzymałości.

      Usuń
  5. Ja nawet próbowałam adres odnaleźć i naprawdę było mi smutno, że nie będę wiedziała jak to się wszystko skończy. A tak bardzo kibicuję. Więc dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja napisałam na adres, ale tacy byli zakluczeni, że nic z tego! znaczy z dostępu.
    Hehe, widok z Wolimierza to jest? o warsztatach czytałam uuu kollegi waszego. Początek kwietnia, warto byłoby się zjawić choć przelotnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Och jakże się cieszę, że znów Was widzę :) I za wirtualne odwiedziny dziękuję :) NO i dodam jeszcze, że każde zdjęcie z okolicy to lek na mę stęsknioną duszę - byle do wiosny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy w takim razie starać się spamować widokami:)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. No my w sumie też:) Chyba nawet bardziej:)

      Usuń
  9. Nie lubie Was. Bo klamiecie. Klamiecie, ze nie piszecie. Klamiecie, ze nie bedzie dostepow... a potem sie okazuje, ze blog dalej istnieje i chyba po to zeby irytowac, od czasu do czasu sie odstrzega... Zabawa w kroliczka? Jestescie niepowazni i klamliwi, niestety. Moja sympatie juz straciliscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś musi być kłamliwy, żeby ktoś inny mógł popisywać się szczerością.
      Bądź zdrów i czytaj ze zrozumieniem, Anonimowy.

      Usuń
  10. Miła wiadomość, że będzie można Was dalej czytać :) Miła wiadomość, że organizujecie warsztaty (można udostępniać?) :) I miła wiadomość, że w Wolimierzu :) Byłam tam podczas Dnia Otwartego Domów Przysłupowych, chyba rok lub dwa lata temu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udostępnienie będzie dla nas (i nie tylko dla nas) bardzo, bardzo, baaardzo miłe:)
      Dzięki i - mamy nadzieję - do szybkiego zobaczenia!

      Usuń
  11. O, znowu jesteście! No i tak ma zostać :) [i to jest brutalne roszczenie]

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooo, ja też chcę do Wolimierza! I kózkę chcę taką, znajdźcie mi też ;) będę Was serkami częstować ;-))

    OdpowiedzUsuń