Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

Wszystkie występujące w tej historii postacie są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo osób, zdarzeń i miejsc-czysto przypadkowe.

czwartek, 25 października 2012

Tyły, czyli od końca do końca.

W miniony weekend, zanim jeszcze mirską ziemię ogarnęła nieprzenikniona mgła, zdążyliśmy spotkać się z Sąsiadami, wleźć na Sępią,



ogarnąć obejście, posiedzieć z M. i K. na kocu obserwując trójkę dzieci zwisających radośnie z naszych rachitycznych, owocowych drzewek i zmierzyć studnię w głąb, w obecności fachowca (jego ręcyma) oraz dowiedzieć się,  że dekarz, którego używaliśmy, jest partaczem, gdyż dachówek nie klei się tym, czym on skleił.

Zanim jeszcze nastał rzeczony koniec tygodnia skosiliśmy przydomowe chaszcze (do połowy) i postanowiliśmy zrealizować plan (nie)budowy od końca do końca.

Ponieważ nie bardzo wiemy, kiedy zstąpi na nas pozwolenie na wyżej wymienioną zmieniliśmy założenia pięciolatki na zrealizowanie planu od tyłu.

Zamówiliśmy drewno na bramę (tartak w Proszowej zaprezentował trudną umiejętność określenia ceny przed robotą) i udaliśmy się do fachowców od czyszczenia studni, którzy poza tym umieją robić wszystko (na przykład kłaść dachy).


Wetknąwszy klapsę w ziemię i dobrawszy jej szafirkowe towarzystwo czekamy na rozwój sytuacji i wzdychamy do minionej, złotej jesieni.



9 komentarzy:

  1. Ależ Wam tego spaceru na Sępią Górę zazdroszczę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli następnym razem idziesz z nami? :D

      Usuń
  2. a gdzie ta Sępia Góra ? może i ja sie wybiore zanim spadnie snieg?
    a fotki cudne.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie tam macie. Spacery na Sępią, do tego z Sąsiadami...Niektórym to dobrze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z Innemi, bo Ci już tego dnia co na zdjęciach (albo następnego, bo z relacji nie wywiodę) jechali we mgle co się za Doliną Baryczy rozciągnęła na płaskie :(

      Usuń
  4. Plany ambitne ;-)
    A okoliczności przyrody tylko potwierdzają słuszność waszych decyzji ;-))
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  5. A w ogóle to jakie rachityczne drzewka? Na jabłoni to było jak nic z 10 skrzynek wypasu, co nim Ewa wyraiła Adama.
    Jakbyśmy my chcieli mieć takie rachiciaki !
    Ukłony Sąsiedzkie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lepsze rachityczne drzewka niż dzieci ;) Może ta klapsa nadrobi. Kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  7. W kwestii koszenia chaszczy mam pytanie o która polowe chodzi? Gorna? Dolna? Lewa? Prawa? Przednia czy tylna?* Wydaje sie mu czyli mi Wazonowi ze ktora polowa ma wielkie znaczenie.




    *) Zgaduje odpowiedz: ta kolo domu.

    OdpowiedzUsuń