Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Zniknął!

Chcieliśmy zaczerpnąć świeżego powietrza (mirskie wzbogacone jest wonią płonącego plastiku). Wygrzebaliśmy więc przerwę w pracy i zwizytowaliśmy włości.
Naszym oczom nie ukazało się nic nadzwyczajnego. Dwustuletni numer osiem raczył przetrwać nocną wichurę w stanie nienaruszonym.





Huragan zadowolił się najwyraźniej niechcianym wrakiem, który straszył sparciałymi oponami i stał o, o tutaj:



Był,a nie ma. Niewidzialnej ręce dziękujemy za pomoc.

P.s.Zdarzyło się nam coś jeszcze. Prosta i zaskakująca historia z cyklu "idzie człowiek do księgowej, a tam...dachówka". Na wiosnę będziemy mieli wymarzoną, siną karpiówkę z odzysku, taką, jaką pokryta jest część naszego dachu. Farciarze z nas.

9 komentarze:

  1. Oj, to musiało zdrowo wiać ;-)) Farciarze z Was podwójni ;-))
    Uściski ślę!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. nie mogę się napatrzeć nigdy na ten Wasz numer 8 ;-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Czy ten wrak to Ford Focus może..?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. i oby tak dalej- przyjaznych wiatrów!:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. KarPiówka :) Macie szczęście ale to wiecie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. też życzę przyjaznych wiatrów!!
    z tym zjawiskami pogodowymi w Izerach trzeba uważać...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Lambi ma rację! Jak zawsze z niecierpliwością czekamy na kolejny odcinek :DDDDD


    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. To chyba dobrze, że zabrało niechciany, na złom poszedł, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze