Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

sobota, 19 listopada 2011

Ku pamięci.

1.Zupełnie zapomnieliśmy odnotować, że znowu ktoś - zupełnie wbrew naszemu chciejstwu - szwendał się nam po domu.
2.Zupełnie zapomnieliśmy, że czekamy na jakieś-tam pozwolenie na budowę, tym bardziej, że podobno najpierw czekamy na ... decyzję dotyczącą decyzji o warunkach zabudowy.
3.Zupełnie miło jest patrzeć przez nasze okno wykute w wielkiej płycie na Izery, kiedy z alei drzew nad Kwisą sfruną liście.

Wszystkie powyższe akcje zdążyły nam już spowszednieć...no, może poza ostatnią.

1 komentarze: