Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

Wszystkie występujące w tej historii postacie są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo osób, zdarzeń i miejsc-czysto przypadkowe.

środa, 5 maja 2010

Są efekty.

Ujrzeliśmy światełko w tunelu:



Interwencja kolejnej fali taniej siły roboczej przyniosła efekt. Lud pracujący dokonał odsłonięcia najrozmaitszych materiałów, z których zbudowano dom. Szczególnie interesujący okazał się drut kolczasty, służący jako siatka rabitza. Stan surowy otwarty powinniśmy osiągnąć przed otrzymaniem pozwolenia na budowę.
Oto dokumentacja fotograficzna:

Pani domu przy pracy:



Nasz doskonały pracownik najemny (dzię-ku-je-my!):



I rezultaty działań całej trójki:












Wieści z projektowego frontu: inwentaryzacja "nieco" się przeciągnęła. Projekt koncepcyjny ma znaleźć się w naszej skrzynce mejlowej lada dzień.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Na dobry początek.

Prace postępują. Nie tylko nasze. Nr 7 wygląda na dzień dzisiejszy tak:



W naszym obejściu natomiast miła niespodzianka:



Działo się też na zewnątrz:













I wewnątrz:





Poza tym we wsi trwają prace nad systemem irygacyjnym. (Dokładniej rzecz ujmując - wylewanie szosy nad rowami.) Ciekawe, czy zniesie to nasze zawieszenie?



Dziś pożegnaliśmy na dworcu w Jeleniej delegację taniej siły roboczej. Czuliśmy się jak tubylcy, machając "Kamieńczykowi" odjeżdżającemu z A.(zwaną przez część z nas mamą, a przez jeszcze innych babcią) na pokładzie.
Czekamy na kolejne posiłki. Jutro dowiemy się, czy skarbówka w swej łaskawości pozwoli nam przekroczyć siedmiodniowy termin na korektę zeznania...Jeśli tak, już w piątek z radością powitamy A.!

P.s.Kogoś skusiły nasze kable. Szkoda tylko, że skoro już je pociął, to ich ze sobą nie zabrał, a jedynie pozostawił dyndające tu i ówdzie. Kupiliśmy nowe kłódki. Od jutra szukamy mieszkania w bliższej lub dalszej okolicy. Mrzonki na temat budów i remontów na odległość przechodzą do historii. Dziękujemy koneserowi kiepskich alukabli za pomoc w podjęciu decyzji!

czwartek, 22 kwietnia 2010

Na horyzoncie - mała stabilizacja.

Do piątku powinniśmy dostać projekt koncepcyjny.
A w sobotę wio. Poznań-Leszno-Wschowa-Głogów-Polkowice-Bory Dolnośląskie-Bolesławiec-Lwówek-Pasiecznik-Grudza-Kłopotnica. Uf.

Nie popełnimy już lizakowego błędu. Bo choć lizak skutecznie przekonuje Potomka (zaczynającego się niecierpliwić gdzieś w okolicach Bolesławca) o konieczności dalszego podróżowania, nie przekonuje jego mamy, która wraz ze wspomnianym konsumentem lizaka (z powodu wysokiego stopnia lepkości) nadaje się tylko do wytarzania w, widocznych zza samochodowych szyb, resztkach śniegu tkwiącego na górskich szczytach.

Poszukujemy dolnośląskiej pracy, dolnośląskiego mieszkania oraz stabilizacji wewnętrznego przekonania, że trzeba się przeprowadzić. Na szczęście kartony nadal zagracają nasze obecne środowisko domowe, więc pakowania będzie mniej.

środa, 31 marca 2010

"Niecierpliwość moja wzrasta, gdy czekanie się wydłuża."

Chaos uczesany.
Widać kres bezkresnych potyczek urzędowych. (Za jakieś cztery- pięć miesięcy. W wersji optymistycznej, ma się rozumieć.)

Nasz kalendarz na najbliższe tygodnie (dłuuugie tygodnie):

Inwentaryzacja architektoniczno-budowlana - 3 tygodnie od podpisania umowy (co miało miejsce 26 marca). (OD WCZORAJ TRWA)

Projekt koncepcyjny - 4 tygodnie od daty podpisania umowy.

Akceptacja projektu koncepcyjnego - 7 dni od daty jego przekazania.

Przygotowanie wniosku o warunki zabudowy - j.w. (czas oczekiwania na decyzję o wz może wynosić do 3 miesięcy). (CO? CO ONI CHCĄ Z TYM ROBIĆ? KŁAŚĆ POD PODUSZKĘ PRZEZ TRZY KOLEJNE PEŁNIE KSIĘŻYCA, ŻEBY SIĘ UPRAWOMOCNIŁO?)

Projekt budowlany w zakresie niezbędnym do uzyskania pozwolenia na budowę oraz projekty wykonawcze - 8 tygodni od uzyskania decyzji o warunkach zabudowy.

Pozwolenie na budowę - do 65 dni.

Prace rozbiórkowe - w każdej wolnej chwili.

Ktoś chętny na burzenie stropów i zrywanie podłóg?

wtorek, 30 marca 2010

To nie jest takie proste i nie wesołe, czyli program użytkowy obiektu.

Trudno uwolnić się od szlagierów z lat dziecinnych. Jedna ze zwrotek niewybrednego songu o dwóch harcerzach małych pasuje niemal idealnie (poza elementem nikotynistycznym) do wyzwania, które przed nami stanęło. Stanęło w piątek i stoi jak wryte.

To nie jest takie proste nie nie wesołe
palić papierosy daleko od szosy
param pam pam, zabawa nie jest zła.


Musimy napisać plan użytkowy obiektu. Czysta przyjemność. Efekt iście katastroficzny. Oto jak rodzi się w bólach zgrabny dokumencik, zwięzła podkładka pod projekt, uładzony plan na życie, stonowana i pełna dystansu informacja dla architekta:

"Nasze mieszkanie.

Marzymy o ogrzewaniu kominkowym. Połowa z nas żyje w przekonaniu, że uratuje nas to przed zamarznięciem, kiedy zawiedzie elektryczność. Kominkiem chcielibyśmy móc ogrzać nasze mieszkanie.
Wolelibyśmy mieć jeden komin, w dodatku ten, który już stoi, ale jeśli dwa byłyby z jakichś względów praktyczniejsze, przyjmiemy pod swój dach dwa.
Zależy nam na zachowaniu maksymalnie wielu elementów oryginalnych (niekoniecznie ze względów ekonomicznych, chodzi raczej o chęć zachowania charakteru domu i względy ekologiczne (dosłownie rzecz ujmując: recykling). Nie mamy jednak obiekcji co do przenoszenia istniejących elementów w inne miejsca (chodzi głównie o stolarkę drzwiową, zewnętrzne parapety okienne na piętrze, wykorzystanie legarów oddzielających piętra części mieszkalnej na przykład od budowy antresol).
Jesteśmy fanami wszelkich odnawialnych źródeł energii, nie wzgardzimy kolektorem do podgrzania wody.
Pośród wszystkich pomysłów na rozwiązanie problemu niskich kondygnacji w części mieszkalnej najbardziej podobały nam się antresole.



W zasadzie nie mamy nic przeciwko wysokim nawet na cztery metry pomieszczeniom, o ile gdzieś w kącie czaiłaby się antresola, przełamująca wrażenie mieszkania w kominie. Całe dotychczasowe życie spędziliśmy w klasycznych mieszkankach z wielkiej płyty, bardzo chętnie uwolnimy się od mieszkania tuż pod sufitem, nawet, jeżeli oznaczać by to miało ekscentryczność czy dziwaczność wysokich pomieszczeń. Poza tym okna na dwóch poziomach w jednym pomieszczeniu – super.
Nie upieramy się co do lokalizacji kuchni.
Cenimy sobie ład i prostotę, jasne, być może nawet oczywiste kolory w pomieszczeniach mają stanowić tło dla niezwykłych detali mebli. Zależy nam też na eksponowaniu legarów i elementów więźby. Chętnie odsłonimy ceglany bądź kamienny mur.

Pomieszczenia dla gości.



Wyobrażamy sobie, że pokoje gościnne mieścić się będą nad naszym mieszkaniem. Chcielibyśmy móc udostępnić 16 miejsc noclegowych. Myśleliśmy o czterech pokojach, które mogłyby pomieścić do czterech łóżek. Każdy pokój powinien mieć łazienkę. Dwie łazienki mogą byś niewielkie, jednak dwa pozostałe pokoje gościnne mają być dostępne dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, dlatego też łazienki muszą być odpowiednio większe. Chcemy też , żeby to miejsce było wygodne dla rodzin z dziećmi, nawet takimi bardzo małymi. Doskonale byłoby, gdyby okna dachowe umożliwiały podziwianie okolicy, a nie tylko nieboskłonu.
Ze względu na osoby poruszające się na wózkach oprócz schodów niezbędna będzie winda. Mamy na myśli prosty „podnośnik platformowy” a nie platformę czy krzesełko schodowe.
Dlatego też w części dla gości chcemy uniknąć wszelkich barier mogących utrudniać poruszanie się wózkowcom. Ma to też znaczenie perspektywiczne, jeżeli kiedyś ktoś z rodziny potrzebował będzie opieki, chcemy mieć możliwość udostępnienia mu oddzielnej przestrzeni, by jak najdłużej mógł być niezależny od nas.
Skoro wśród naszych gości chętnie widzielibyśmy osoby z dziećmi, istotny wydaje się być komfort akustyczny przeznaczonych dla nich pomieszczeń, dosadniej rzecz ujmując, chodzi o to, żeby nikt nie zakłócał snu co wrażliwszych pociech, ale także żeby dziecięcy płacz nie stawiał o czwartej nad ranem wszystkich gości na nogi.
W stodole znajdować miałaby się kuchnia z jadalnią dla gości, mieszczącą kilka oddzielnie stojących stolików. Powinna znajdować się tu też toaleta (dostępna dla wózkowców) Drugi poziom zawierałby dwa pomieszczenia – jedno przeznaczone na salkę zabaw dla dzieci, drugie powinno mieć dostęp do wody , będzie tam pracownia ceramiczna, miejsce , żeby ustawić kilka sztalug. Dobrze byłoby, gdyby to pomieszczenie miało duże okna. Jesteśmy otwarci na szklane tafle zastępujące fragment ściany. Jednocześnie trzeba by tam zmieścić malutki pokoik z dostępem do wody na ciemnię fotograficzną. Wystarczy pomieszczenie 2x2m.
Pokój zabaw dla dzieci powinien być w takim miejscu, żeby tupanie, skakanie i inne dzikie zabawy nie wpływały zasadniczo na komfort spożywania posiłków przez gości…wygląda na to, że musi być po prostu na parterze, pod kuchnią. Co do gabarytów kuchni dla gości – chcemy, żeby mogła ona pełnić tez funkcję sali nadającej się na urządzenie zabawy sylwestrowej, czy też wieczoru autorskiego. Wyobrażamy sobie, że uda nam się stworzyć prywatny dom kultury po prostu, miejsce, w którym organizować będzie można plenery…Malownicza okolica nie pozwala nam pominąć tej możliwości wykorzystania domu.
Chodzi nam o coś rustykalnego, nie mamy jednak na myśli odtwarzania skansen. Chodzi o swobodną wariację na temat materiałów z których zbudowany jest dom.Dyskretne nawiązanie do tradycji.
Dach ocieplany nakrokwiowo. Jesteśmy zagorzałymi wrogami szaf typu „komandor” i kuchni pod zabudowę."

O czymś zapomnieliśmy?