Podczas zastanawiania się nad noworoczną ideą odpuszczenia sobie robót w tym sezonie, zaczęliśmy odwiedzać Oldboja jakby częściej. W gruncie rzeczy jeździmy do Kłopotnicy niemal codziennie, po robocie, na dwie, czasami trzy godziny.
Zdarza nam się nawet otwierać drzwi do domu, czym w zeszłym roku wykazaliśmy się zaledwie kilkukrotnie.
Patrzymy i patrzymy. I patrzymy. I choć to wgapianie się nie ma przełożenia na żadną głośno wypowiedzianą deklarację w sprawie remontu, jakoś tak samo nam wychodzi.
Rozbieramy posadzkę w obórce (chlewiku, kurniku, stajence) i organizujemy sobie z niej drogę donikąd.
(Nabyliśmy nawet z tego tytułu 1,5 tony piasku - prawie jak budowa, co nie?)
Chodnik w stadium rozwojowym wygląda tak:

A wieńczyć będzie go taras.
Po co nam taras? Albo, inaczej, po co nam teraz taras?
Udało nam się ustalić, że brak miejsca do siedzenia i jedzenia wpływa niekorzystnie na moce przerobowe, których i tak nam brakuje. Dokładniej rzecz ujmując brakuje nam większej połowy mocy, która spędza czas na likwidowaniu Sterty, ze względu na ograniczone możliwości motoryczne.
Zatem - większa połowa spoczywa przy ognisku, grając w planszówki z Potomkiem, a mniejsza wydłubuje cegły spod wyjątkowo solidnej wylewki w oborze i oddaje się przyjemnościom brukarstwa, z którym, jak się można domyślić, ma do czynienia po raz pierwszy.
Jak wiadomo, nie ma jednak tego złego - dni Sterty są policzone! A już chcieliśmy się do niej przyzwyczaić.
Po co nam taras? Albo, inaczej, po co nam teraz taras?
Udało nam się ustalić, że brak miejsca do siedzenia i jedzenia wpływa niekorzystnie na moce przerobowe, których i tak nam brakuje. Dokładniej rzecz ujmując brakuje nam większej połowy mocy, która spędza czas na likwidowaniu Sterty, ze względu na ograniczone możliwości motoryczne.
Zatem - większa połowa spoczywa przy ognisku, grając w planszówki z Potomkiem, a mniejsza wydłubuje cegły spod wyjątkowo solidnej wylewki w oborze i oddaje się przyjemnościom brukarstwa, z którym, jak się można domyślić, ma do czynienia po raz pierwszy.
Jak wiadomo, nie ma jednak tego złego - dni Sterty są policzone! A już chcieliśmy się do niej przyzwyczaić.