W naszym obejściu natomiast miła niespodzianka:
Działo się też na zewnątrz:
I wewnątrz:
Poza tym we wsi trwają prace nad systemem irygacyjnym. (Dokładniej rzecz ujmując - wylewanie szosy nad rowami.) Ciekawe, czy zniesie to nasze zawieszenie?
Dziś pożegnaliśmy na dworcu w Jeleniej delegację taniej siły roboczej. Czuliśmy się jak tubylcy, machając "Kamieńczykowi" odjeżdżającemu z A.(zwaną przez część z nas mamą, a przez jeszcze innych babcią) na pokładzie.
Czekamy na kolejne posiłki. Jutro dowiemy się, czy skarbówka w swej łaskawości pozwoli nam przekroczyć siedmiodniowy termin na korektę zeznania...Jeśli tak, już w piątek z radością powitamy A.!
P.s.Kogoś skusiły nasze kable. Szkoda tylko, że skoro już je pociął, to ich ze sobą nie zabrał, a jedynie pozostawił dyndające tu i ówdzie. Kupiliśmy nowe kłódki. Od jutra szukamy mieszkania w bliższej lub dalszej okolicy. Mrzonki na temat budów i remontów na odległość przechodzą do historii. Dziękujemy koneserowi kiepskich alukabli za pomoc w podjęciu decyzji!