Zazwyczaj zaczynamy krzątać się w lutym. W sensie, wokół niebudowy się krzątać. Mniej więcej w połowie pierwszej połowy dnia robimy sobie перерыв
w naszej niezmiernie stacjonarnej pracy biurowej i ruszamy w Polskę,
dokładnie kilka kilometrów w głąb Polski, aby nacieszyć się kłopotnickim
zasięgiem (bo z tym перерыв-em to częściowa prawda),
pierwszymi kwiatami
i ogromem prac, który wita nas szeroko rozpostartymi ramionami (jak co roku - w osobie Sterty, która tym razem bezapelacyjnie musi ustąpić miejsca wiacie).

.
***
Wczoraj sezon zainaugurowali z nami strażnicy miejscy oraz wałbrzyscy inwentaryzatorzy studni.
My to jednak mamy szczęście - następnym razem przyjadą za 10 lat!