Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

Wszystkie występujące w tej historii postacie są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo osób, zdarzeń i miejsc-czysto przypadkowe.

czwartek, 27 lutego 2014

Po drodze.

Tutaj jest jakoś tak, że wszędzie ma się po drodze.

Niby się jedzie kwiatki obejrzeć

i położyć ostateczny kres Stercie,



a tymczasem, zupełnie przypadkiem oczywiście, ląduje się przy stole w sąsiedniej wsi.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Niech żyje bal!

Czasami dobrze jest nie mieć ze sobą aparatu, albo schować go głęboko w szafie. Człowiek się przynajmniej nie rozdrabnia, nie marnuje czasu na uwiecznianie klimatu, który i tak jest nie do uwiecznienia (jak ten w Pobiednej na przykład, w minioną sobotę, albo ten dzisiejszy, służący rozprawieniu się z resztką pewnego baaardzo cytrynowego napoju i pomieszaniu win). I w ogóle. Dziękujemy B., M. i Babci Okrucha oraz naszym dzisiejszym kompanom T., K., K. i T.

P.s.Niech ten karnawał się wreszcie skończy...

piątek, 21 lutego 2014

Okazja czyni złodzieja, czyli sukces.




















































Utraciwszy, w poprzednich sezonach remontowych (drogą kradzieży) dwie taczki, poszliśmy po rozum do głowy i zamiast nabywać trzecią drogą kupna...postanowiliśmy się nie bać i - pożyczyć. Zajechaliśmy pod pewien dom, zwinęliśmy sprzęt, zapakowaliśmy do naszej ciężarówki i w ciągu dwóch śródpracowych godzin zakończyliśmy (no, prawie) sprawę sterty i tarasu.


























PiM-dziękujemy!

Wałbrzych.

-Mamo, tato, a gdzie jest Wałbrzych?
-Yyy, na wschodzie, na wschodzie jest...
-...kiedyś był na zachodzie, południowym nawet ale...
-...perspektywa się nam zmieniła.

środa, 19 lutego 2014

Inauguracja sezonu.

Zazwyczaj zaczynamy krzątać się w lutym. W sensie, wokół niebudowy się krzątać. Mniej więcej w połowie pierwszej połowy dnia robimy sobie перерыв w naszej niezmiernie stacjonarnej pracy biurowej i ruszamy w Polskę, dokładnie kilka kilometrów w głąb Polski, aby nacieszyć się kłopotnickim zasięgiem (bo z tym перерыв-em to częściowa prawda),




pierwszymi kwiatami

i ogromem prac, który wita nas szeroko rozpostartymi ramionami (jak co roku - w osobie Sterty, która tym razem bezapelacyjnie musi ustąpić miejsca wiacie).
.

***
Wczoraj sezon zainaugurowali z nami strażnicy miejscy oraz wałbrzyscy inwentaryzatorzy studni.
My to jednak mamy szczęście - następnym razem przyjadą za 10 lat!