Wiwatując na cześć Schengen, pomknęliśmy do Niemiec.

Jak zwykle rzuciliśmy się do fotografowania drzwi.

,Jak się okazało, ktoś też na to wpadł...

Nałykaliśmy się świątecznego klimatu.



I w tył zwrot, do ojczyzny.


Może ktoś był i wie - czy to złudzenie, że wracając z Görlitz do Zgorzelca, człowiek cofa się o jakieś dwadzieścia lat? A może to po prostu wina placu budowy, wieńczącego most na polskim brzegu rzeki?