Dziennik (nie)budowy, czyli rzecz o tym, jak się zmienia perspektywa, kiedy życiem człowieka rządzić zaczyna dwustuletni dom.

Wszystkie występujące w tej historii postacie są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo osób, zdarzeń i miejsc-czysto przypadkowe.

niedziela, 10 września 2017

Dziwne dni.

Ostatni tydzień obfitował w taką ilość nagłych zwrotów akcji na wszelkich życiowych frontach, że gdyby nie pewna ilość (ratującego od postradania zmysłów) ciasta spożytego w odpowiednim towarzystwie, spotykalibyśmy się już z rodziną i znajomymi chyba tylko w Bolesławcu (za dawnych czasów powiedzielibyśmy "w Gnieźnie", ale to już nie nasz rejon...).

Ekipa od dachu udała się na "fuchę". Obyłoby się bez zgrzytów i łez, gdyby powiedzieli nam to wprost nie tylko podczas zmieniającej stan świadomości wiechy. Sytuacja zirytowała człowieka (bardzo, bardzo solidnego) od wynajmu rusztowań, gdyż jak się można domyślić te potrzebne były bardzo pilnie, tylko dowiedzieliśmy się o innym terminie pilności, gdy rusztowania mające do nas przyjechać zupełnie kiedy indziej były już na pace transportującego je samochodu.

Nie ma jednak tego złego! Wątek rusztowań jest znacznie szerszy, poprzestańmy może na tym, że wola wykorzystania tych, które miały od nas wyjechać, ale pozostały, skierowała nas ku naszemu pierwszemu wykonawcy - szczęśliwie murowanie z pustaków idzie mu zupełnie dobrze. W efekcie prace nad dachem stanęły, a młody Staruszek zyskał zupełnie zbijający z tropu wygląd ;)



Wnętrza nabierają kształtów, a my zastanawiamy się jak to zrobić, żeby urodzinowa (styczniowa) impreza Okrucha mogła odbyć się na jakimś sensownym metrażu (zgraja dziewięciolatków zajmuje sporo miejsca!).

A poza tym - drzewo mu urosło, temu domu.



poniedziałek, 4 września 2017

Wiecha.

Zaskoczeni frekwencją, ze zdemolowanymi organizmami (liczba mnoga lekko naciągana), serdecznie dziękujemy - Wam Wszystkim!


wtorek, 29 sierpnia 2017

niedziela, 27 sierpnia 2017

Za moment wiecha.


System pracy obecnej ekipy polega na wytrwałości i systematyczności owocującej nagłymi zwrotami akcji. Panowie są na budowie codzienne (nawet, gdy pada, co - jak już się przekonaliśmy - nie jest popularnym podejściem) i coś tam rzeźbią, aż tu nagle dzień dobry, dźwig na poniedziałek trzeba zamówić.
Dźwig w poniedziałek oznacza wiechę (najpóźniej) w piątek.


Jeżeli chodzi o spektakularne postępy (których bardzo teraz potrzebujemy w celu wzmożenia budowlanego entuzjazmu), w tym tygodniu powinna wrócić na swoje miejsce łąka, będąca obecnie pagórzastym chaosem z domieszką gruzu.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Ciesielski sierpień.

Miesiąc upływa Staruszkowi wśród wiórów i drzazg.
Trochę wiercimy (dachówkę, rzecz jasna), trochę sprzątamy (dom i okolicę), aż raz byliśmy w górach (sukces, to drugi raz w tym roku!), za to Panowie Od Dachu rzeźbią oraz nieustająco zadają nam pytanie - kto wymyślił te przekroje? Dowiedzieli się od konstruktora, że to nasz pomysł, choć my chcieliśmy tylko, żeby było tak, jak kiedyś, a nie grubiej. Cóż, przez lata fakty i wymiary mogą zatrzeć się w pamięci - pytanie tylko - czyjej? (Obejrzeliśmy ostatnio interesujący serial* o równoległych rzeczywistościach, czy - jak kto woli - solipsyzmie - był na tyle przekonywujący, że jesteśmy w stanie uwierzyć, że oba poglądy - nasz i konstruktorski - są prawdziwe...no, prawie.)

Nie czas jednak płakać nad rozlanym mlekiem.

Dzieje się, szczęśliwy dach nad głową jest coraz bliżej!






      


*The Affair