Do Mirska od dawna nie dojeżdżają już pociągi. Chociaż oddolna inicjatywa polsko-czeska, reaktywowania kolei izerskiej, istnieje i ma się dobrze. Inna sprawa, że Polacy, w razie niemocy finansowej, dla swego odcinka żelaznej drogi alternatywę widzą w ścieżce rowerowej.Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Lepsze to, niż nic. Szklanka jest zawsze do połowy pełna...?!
W każdym razie brak połączeń kolejowych ze stolicą naszej gminy ma też dobre strony - co rusz odwiedzamy kolejne dworce, to z okazji czyjegoś przyjazdu, to znów w celu pomachania komuś na do widzenia.









